22 sierpnia 2013

Polski Meksyk

Od kilku dni prym w mediach wiedzie sprawa kibiców Ruchu Chorzów, którzy zaatakowali meksykańskich marynarzy. Gdyński incydent jest jednym z wielu, które ukazują z jednej strony nieporadność policji, z drugiej zaś chęć zbicia kapitału politycznego na tak zwanym środowisku ,,kiboli’’.

Graffiti ''Pokojówka'' Banksy'ego (Banksy Maid).
Zamiatanie pod dywan problemu nacjonalizmu tylko odwleka go w czasie (autor: Banksy).
Jedną z koncepcji stosowanych we współczesnej kryminologii jest opublikowana w 1982 roku przez George’a L. Kellinga teoria ,,rozbitych okien’’. Zakłada ona, że pobłażliwość w stosunku do czynów o niskiej szkodliwości (takich jak np. stłuczona szyba w samochodzie) prowadzi do powstawania coraz poważniejszych przestępstw. Problemem nie są ,,kibole’’, a zwolnienie ze stanowiska zastępcy komendanta miejskiego nie jest lekarstwem. W polskim społeczeństwie efekt domina postępuje w wyniku zaniechań kolejnych ekip rządzących, które jako ucieleśnienie państwa nie realizowały należycie jego wychowawczej funkcji.

Mimo coraz lepiej wyposażonej policji (w tym także służb prewencyjnych) przypadki takie jak ten w Gdyni świadczą o zawodności systemu. Przyznanie się do jego wad jest pierwszym krokiem ku uzdrowieniu sytuacji, ale rachunek sumienia nie jest na rękę żadnemu rządowi – zatem przeklęty teką Bartłomiej Sienkiewicz obiecuje nowe ustawy, wymierzone w fikcyjnych wrogów.

Stadionowym burdom, atakom kontrmanifestantów, protestom związkowców towarzyszy brak szybkiej reakcji służb porządkowych, które w swoich działaniach ograniczają się do zabezpieczania newralgicznych punktów zamieszek. Bierność policji sprzyja ignorowaniu prawa oraz instytucji państwowych. W zdrowych demokracjach wpajanie szacunku nie polega na głaskaniu po główkach quasi-patriotów, tylko na zdecydowanym działaniu, kiedy naruszane są dobra prawych obywateli. Ku oburzeniu niektórych, państwo z racji posiadanej zdolności prawotwórczej ma monopol na przemoc – trudno nie zgodzić się z Maxem Weberem. Zagrożeniem dla bezpieczeństwa publicznego jest sytuacja, w której państwo tej przemocy nie stosuje.

Husaria odpierająca meksykańskich konkwistadorów byłaby mało inspirującym tematem dla mediów, gdyby nie polityczny kontekst całej sprawy. Do niedawna przestępcy stadionowi krytykujący rząd Donalda Tuska byli ulubieńcami środowisk prawicowych, które z resztą ochoczo brały ich w obronę. Dziś, kiedy mamy do czynienia z incydentem o charakterze międzynarodowym, mądrzejsza część prawicy nabrała wody w usta, natomiast ta głupsza – czując zapewne ideologiczną bliskość z ,,kibolami’’ – rozpoczęła medialną kampanię, która miała na celu usprawiedliwienie temperamentu niepokornych wychowanków. Z gdyńskiego incydentu publicyści Marek Pyza z tygodnika ,,W Sieci’’ oraz Wojciech Wybranowski z ,,Do Rzeczy’’ wyciągnęli następujące wnioski – główną kwestią nie jest przestępczość stadionowa ani nadwyrężone stosunki polsko-meksykańskie, tylko niesprawiedliwe ataki rządu i ,,mediów zależnych’’ na kibiców piłki nożnej oraz odradzający się w Polsce faszyzm.

Sącząca jad prawica tylko przez swoją wrodzoną skromność nie wspomina jak wiele osiągnęła na polu rozwoju krajowego faszyzmu. Zaraza nie dotknęła jeszcze struktur państwowych, chociaż jedna z liczących się partii politycznych usilnie próbuje wnieść ją ze sobą do gabinetu.

Im mniej patriotyzmu, a więcej obywatelskości, tym społeczeństwo zdrowsze. Najprostsze rozwiązania są zwykle tymi najmniej zauważalnymi. Nazywający siebie niepokornymi winni jak najszybciej zrozumieć szkodliwość swojego działania.

Podobało się?
Promuj tekst na liiil