2 grudnia 2012

Śmietankowa antykoncepcja

Nie pierwszy raz nawiązuję do treści publikowanych na Frondzie. W ostatnim czasie, na poświęconej stronie prym wiedzie temat seksualności, zwłaszcza w odniesieniu do edukacji młodych gniewnych. Jak wiadomo, nikt nie zna się lepiej na antykoncepcji i życiu w rodzinie jak zasłużeni dla Polski i świata duchowni - grono mężczyzn w podeszłym wieku, którym ciśnienie w jądrach uciska już mózg. Prawicową debatę nt. najlepszej metody antykoncepcji - bitej śmietanki czy pianki do golenia - moderuje jeden z rzetelniejszych polskich dziennikarzy, Tomasz Terlikowski.

Jednym z autorytetów okazuje się ksiądz o niewiele mówiącym nazwisku, Marek Dziewiecki. Nie ulega wątpliwości, że swój wywód ksiądz napisał inspirując się projektem Ruchu Palikota, traktującym o wychowaniu seksualnym nieletnich. Ograniczony intelektualnie duchowny nie dopuszcza do siebie myśli o świeckim państwie i sytuacji, w której ktoś może artykułować poglądy sprzeczne z naukami Kościoła.

Paweł Hajncel (Człowiek Motyl) i bita śmietana na kolanach. Happening.
Katolicki pasterz, który zamienił się na rozumy z trzódką, jest zdziwiony propozycją posłów RP, zwracających uwagę na uświadamianie uczniów w kwestii skutecznych metod antykoncepcji, nie zaś na psychologicznym wymiarze rodziny. Duchowny zapomniał lub przez swoją skromność pominął fakt, że związek mężczyzny i kobiety nie ogranicza się wyłącznie do rozmów o pogodzie i grania w szachy. Ludzka, ściślej mówiąc zwierzęca natura determinuje nas do życia seksualnego. Sprzeniewierzenie się własnej naturze prowadzi natomiast do wewnętrznej frustracji, wywołaną zazdrością nienawiścią skierowaną do osób cieszących się swoim pożyciem i - w skrajnych przypadkach - dewiacji, które dziwnym trafem dosięgają śmietankowe gremium. Ks. Dziewiecki dodaje: ''Projekt mówi natomiast o promowaniu antykoncepcji i prezerwatyw, czyli zakłada, że wychowankowie będą współżyli zanim dorosną do płodności, która jest naturalną konsekwencją współżycia seksualnego''. Nie chcę za bardzo wnikać w zawiłą myśl duchownego, czym jest owa promocja antykoncepcji i jaki interes ma w tym Ruch Palikota, ale polecam mentorowi do spraw płodności zajrzeć do odpowiedniej literatury. Średnio wykształcony człowiek wie, że popęd płciowy idzie w parze nabyciem przez człowieka płodności. Uwzględniając dzisiejszy wpływ telewizji i Internetu na młodzież niedorzecznością jest wierzyć, że merytoryczne i pozbawione pikanterii lekcje wychowania seksualnego miałyby kogoś zachęcić do współżycia.

Konserwatywny hipokryta odwołuje się do statystyk z innych krajów (oczywiście nie podając ich źródła), według których edukacja seksualna w formie postulowanej przez RP prowadzi do niechcianych ciąż i chorób wenerycznych. Oczywiście, dla księdza nie mają znaczenia inne czynniki, takie jak chociażby środowisko, w którym wychowała się dana osoba. Dla wygodnego i nieczującego potrzeby głębszej analizy zjawiska Dziewieckiego wniosek jest jeden - nauka o prezerwatywach jest zgubna dla społeczeństwa tak samo jak wyższe datki na tacę mają zbawienny wpływ na pomyślność w rodzinie. Złotousty ksiądz zapomniał odwołać się do rzetelnych raportów WHO, które potwierdzają skuteczność prezerwatywy jako środka zapobiegającego zajściu w ciążę, a także wskazują na jej właściwości chroniące użytkownika przed chorobami wenerycznymi. Gdyby duchowny zagłębił się w lektury ONZ'u, odnalazłby nawet utopię, w której środki antykoncepcyjne uważane są za szatański wynalazek. Czarny Kontynent wręcz słynie z dojrzałego, szczęśliwego modelu rodziny, braku występowania zjawisk chorób przenoszonych drogą płciową i ciąż niechcianych. Tylko pozazdrościć, pakować walizki i się tam osiedlić. Wierzę, że poseł Godson podpisałby się pod tą złotą myślą. Wszystkimi czterema łapami.

Ks. Marek Dziewiecki zatrzymał się ewolucyjnie na etapie czytania kolejnej niewiele wartej encykliki. Swoimi średniowiecznymi poglądami obraża gatunek ludzki, ale nie tylko on wyraża swoją tęsknotę za minioną epoką. Donośniej szczeka Tomasz Terlikowski: ''Projekt obowiązkowej edukacji seksualnej od pierwszej klasy podstawówki, jaki zgłaszają posłowie Ruchu Palikota to próba ukradzenia naszych dzieci''.

Redaktor Frondy nie ma pojęcia o państwowości, udaje że prawo jest niezobowiązującym zbiorem herezji. W swojej wypowiedzi stwierdza, że jako rodzic ma prawo do nieskrempowanego wychowania religijnego swoich dzieci, a ów projekt tę wolność mu ogranicza.

Pan Terlikowski jak zwykle pomylił szkołę z kościołem, edukację seksualną z katechezą. Prosty demagog, usiłuje grać na emocjach mniej rozgarniętych czytelników swojego portalu, laicyzm utożsamia z marksizmem, a tym samym atakiem na Kościół. Zaprawdę, niezaspokojone libido prowadzi do chorób umysłowych.