24 grudnia 2012

Ość niezgody

Okres świąteczny sprzyja nie tylko komercjalizacji naszego życia, ale również rozpowszechnianiu się postaw społecznych w oparciu o hasła i symbole religijne. Nie widzę w tym nic gorszącego, o ile chrześcijańska tradycja jest formą samorealizacji i integracji wierzących, nie natomiast okazją do bojkotowania wszelkich oznak niestosowania się do religijnych reguł.

Będąc osobą niewierzącą chyba nigdy nie zrozumiem, dlaczego okres, który wspólnotę religijną powinien spajać w wierze, służy do poszukiwania wyimaginowanych zagrożeń. Nic tak nie jednoczy jak strach przed obcym? A może to tęsknota za czasami, w których każdy słusznie myślący katolik mógł opluć innowiercę? Trudno znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego czas pojednania i wewnętrznej refleksji wśród wierzących służy do dzielenia i wzajemnego obarczania się odpowiedzialnością.

Ideologiczny spór jest zauważalny również w sferze symboliki religijnej. Skrajnie prawicowe media nie mogą pogodzić się z brukselską choinką, która ma więcej wspólnego z Kostką Rubika, niż ze świątecznym drzewkiem. Jeszcze większe oburzenie w fundamentalistycznych główkach zrodził happening Klubu Gaja pt. ,,Człowiek i karp’’ Artura Pałygi.

Julia Pietrucha w akcji Klubu Gaja ''Jeszcze żywy KARP'' i droga krzyżowa karpia Artura Pałygi. Happening pod Sejmem RP.
Kampania ,,Jeszcze żywy KARP’’ ma na celu uczulić Polaków na problem sprzedaży żywych ryb i pakowania ich w foliowe torebki. Wielu sprzedawców z pobudek ekonomicznych (lub z powodu braku wyobraźni) handluje żywym towarem wychodząc z założenia, że humanitaryzm ustępuje pieniądzu. Kontrowersji wśród katolickich lobbystów nie budzi ani nadmierna troska o zwierzęta, ani sam atak na tradycję. Solą w oku wierzących staje się porównanie w sztuce Pałygi żywotu karpia do drogi krzyżowej Jezusa. Wykorzystywanie symboliki chrześcijańskiej, granie słowami takimi jak ,,cud’’ czy ,,niebo’’ jest nie do przełknięcia dla gorliwych żołnierzy Chrystusa - zwłaszcza w tak błahym celu, jak jakieś tam życie ryby. Ksiądz bez koloratki, Tomasz Terlikowski grzmi: ,,Bez specjalnego wgryzania w temat można zauważyć, że sztuka ma jeden cel: bluźnierstwo. Sensu nie ma w tym żadnego. Wszystkie te słowa i porównania mają tylko jeden cel: obrazić uczucia religijne chrześcijan, przez porównanie karpia do Zbawiciela, Boga-człowieka’’.

Prawdę mówiąc, nie mam zielonego pojęcia jak akcja uwrażliwiająca ludzi w kwestii traktowania zwierząt może być odebrana w taki sposób. Jak przekonują duchowni, chrześcijaństwo jest religią miłości do bliźniego, nawet tego mniejszego. Jeśli nie chodzi o - moim zdaniem wart grzechu - cel kampanii, to może o sam użytek symbolu? A może jednak istnieją idee, dla których warto sprofanować krzyż, kadzidło lub inny przedmiot zaspakajania wiernych? Istnieją.

Na tym samym poletku, na którym Terlikowski ekskomunikował karpia wraz z ekologami, tydzień później pojawił się artykuł zachwalający prace zachodniego artysty o pseudonimie Robert The. Chrześcijańskiemu Picasso (nie wiem tylko, czy z przekonania, czy z lansu) za materiał posłużyła Biblia. Artysta za pomocą specjalnej piły nadał jej nowy, adekwatny do dzisiejszych czasów i potrzeb ewangelizatorów kształt - kształt broni palnej. Redakcja Frondy oprócz pistoletu entuzjastycznie wspomniała również o innym - popularyzowanym hasłem ,,The most powerful weapon in the world is the World of God’’ - przykładzie wykorzystania Biblii - wycinance w kształcie granatu. Połączenie religii i narzędzi przynoszących śmierć nie gorszy? Nie, wręcz przeciwnie. Fronda śpieszy z wytłumaczeniem zasadności dzieł sztuki - cytując fragment Listu do Efezjan.

W ramach krzewienia Słowa Bożego chciałbym zaproponować coś od siebie. Uważam, że warto byłoby wykorzystać potencjał świątecznych wypieków. Każdy kościół można zaopatrzyć w foremki w kształcie pistoletu lub granatu. Na takich ciastkach można grawerować cytaty świętych lub wkładać je do środka, niczym chińskie wróżby. Widzicie tę radość, kiedy matka z córką cały dzień pracują w kuchni i utwierdzają się w swojej wierze?

Wesołych i szczęśliwych świąt życzę wszystkim, a zwłaszcza mieszkańcom Newtown. Bóg jest z wami. Pamiętajcie jednak - Słowem Bożym można zakrzyczeć na śmierć.