3 sierpnia 2012

Katolicyzm z probówki

Staram się zrozumieć, dlaczego w ostatnim czasie władze Platformy Obywatelskiej usiłują wykreować partię na chrześcijańską, dbającą o interesy polskiego katolika. Kłóci się to z dotychczasowym liberalnym obrazem ugrupowania, uwydatnia rozwarstwienie ideologiczne.

Trudno mi uwierzyć, że jest to gra nastawiona na odbicie elektoratu prawicowym partiom. Do najbliższych wyborów pozostały dwa lata, zbyt wiele czasu na taką fantazję. Konflikt interesów wewnątrz Platformy? To prawdopodobna opcja i według mnie mająca najlepsze uzasadnienie. Zastanawia mnie tylko bierność premiera, unikanie pytań dotyczących kwestii społecznych.

Dla Donalda Tuska przyszedł czas żniw. Polityka populizmu ostatnich wyborów parlamentarnych przyczyniła się do rozdziału programowego w strukturach partii. Do dziś kampania wyborcza Platformy Obywatelskiej kojarzy mi się z nieopierzonym indykiem rozciągającym swe skrzydła, aby sprawić wrażenie okazalszego niż w rzeczywistości jest. Mam tu na myśli transfery z lewej i prawej strony sceny politycznej. O ile nie była to najgorsza strategia marketingowa w czasie wyborów, o tyle wiązała się z ryzykiem, za które dzisiaj przyszło zapłacić.

Nigdy nie darzyłem sympatią Platformy Obywatelskiej, zwłaszcza kursu obranego przez Jarosława Gowina (odsyłam do tekstu nt. deregulacji zawodów). Człowiek musi mieć poważne kompleksy, aby swoją moralną frustrację wyładowywać na publicznym gruncie.

Za pierwsze ideowe starcie uważam klauzulę sumienia, w myśl której aptekarze mogliby odmówić sprzedaży niektórych artykułów np. środków antykoncepcyjnych. Brzmi konserwatywnie i sprzecznie z dotychczasową doktryną partii. Moim zdaniem obrona moralności biednych (duchowo) katolików kłóci się z prawami konsumentów. Chodzi o zdrowy rozsądek, nie - jak twierdzą zwolennicy projektu - walkę z dominacją komercji nad religią. Podczas jednego z wydań informacyjnych przedstawiono analogiczną sytuację. Czy wegetarianin pracujący w sklepie ma prawo odmówić nam sprzedaży mięsa? Jak najbardziej zgadzam się z tym ironicznym pytaniem, ponieważ oddaje ono sens całego projektu. Klauzula sumienia nie ma charakteru obronnego, tylko agresywny - wymusza od konsumenta dostosowanie się do reguł moralnych usługodawcy. Idea tolerancji jest zupełnie czymś odmiennym. Jeśli ktoś nie czuje wewnętrznego zakazu kupując określone produkty, czemu ma być ograniczony przez absurdalne prawo? Branża usług nie zna pojęcia osobistych przekonań. Wyobrażacie sobie, aby taksówkarz odmówił przewozu czarnoskórej osobie? Ja nie. Jeśli ktoś podejmując pracę nie poczuwa się do obranej funkcji, zamiast tego wchodzi w rolę moralizującego nauczyciela, minął się z powołaniem.

Powoli wygasającym tematem jest zapłodnienie metodą in vitro, dokładniej mówiąc regulacja prawna zabiegu. Potrzeba wprowadzenia zapisów w polskim prawodawstwie nie powinna budzić kontrowersji, a nawet jest wskazana. Dużym problemem jest natomiast przemówienie do rozsądku upadłym ideologicznie politykom, którzy swoje osobiste przekonania stawiają ponad neutralność światopoglądową. Sądzą, że w ten sposób szkodzą oponentom politycznym (w tym kontekście lewicy), tak naprawdę krzywdząc wyłącznie pary starające się o zdrowe dziecko.

Zaproponowany przez Jarosława Gowina projekt ustawy uważam za śmieszny, ponieważ nie jest on wynikiem kompromisu (jak miało to miejsce w przypadku aborcji), tylko uznania wywodów osób powiązanych ze środowiskiem katolickim. Powstrzymam się od zagłębiania w sferę naukową, ponieważ spór dawno byłby zakończony, gdyby decyzję powierzono fachowcom. Politycy prawicy swoją prawdę wolą czerpać z nauk Kościoła i archaicznej księgi, tej samej, w której gach z przestworzy przerżnął żonatą dziewicę, a nierozgarnięty rogacz w tę bajkę uwierzył.

Razi mnie to, że tak wielu ludzi w Polsce jest ograniczonych własnym światopoglądem i podejmuje egoistyczne próby narzucenia go innym osobom. O ile mogę spierać się w kwestii zasadności refundowania zabiegów metodą in vitro, o tyle samą praktykę w pełni popieram.

Co jest bardziej etyczne panie premierze, katolicyzm z probówki czy życie z probówki? In vitro czy klękanie przed księdzem i robienie mu dobrze? Dobrze pamiętam lewicowe wystąpienie premiera sprzed roku. Czyny, nie słowa - chciało by się powiedzieć. Nawet tak pozytywny slogan zmienił swoje znaczenie za sprawą Platformy Obywatelskiej.
Stosunek Watykanu do używania środków antykoncepcyjnych.
Polityka Watykanu jest bardziej niezrozumiała (źródło: www.clericalwhispers.blogspot.com).