20 sierpnia 2012

Rzucam ateizm

Żartowałem, ale przyznacie - chwytliwy tytuł, zwłaszcza w kontekście ostatnich wydarzeń. Starałem się zostawić w spokoju temat wizyty Cyryla I w Polsce. Najzwyczajniej w życiu nie obchodzi mnie przedstawienie, krzyk rozpaczy dwóch wyznań, które w ten sposób chcą nam przypomnieć o swoim istnieniu i przekonać, że coś jeszcze znaczą we współczesnym świecie.

Mówi się, że leżącego nie powinno się kopać. Agonalny charakter apelu o pojednanie był mi obojętny do czasu ostatniego przemówienia moskiewskiego patriarchy na św. Górze Grabarce. Jak stwierdził Cyryl I: ''Wy w Polsce, a my w Rosji, w byłym ZSRR, mamy świadomość, co to znaczy budować państwo i wspólnotę bez Boga. Mamy unikalne doświadczenie, co to znaczy budować przez ludzi państwo bez Boga i wiemy, że taka budowa obraca się później przeciwko samemu człowiekowi''.

Cyryl I razem z arcybiskupem Józefem Michalikiem podpisują list otwarty.
Tłumacząc wszystkie nieszczęścia świata brakiem boga trywializujemy problem. Powiedziałbym nawet, że w ogóle nie traktujemy go poważnie. To nie ateistka w Sosnowcu zabiła swoje dziecko, ale kobieta wychowana w religijnej rodzinie. To nie żaden ateistyczny kraj bierze udział w konfliktach na Bliskim Wschodzie tylko Stany Zjednoczone, tak bardzo przywiązane do tradycji i mordowania z bogiem na ustach. Jeśli ludzkość czegokolwiek powinna się wyrzec to właśnie religii, która od zarania dziejów prowadzi do nieporozumień i agresji. Przestrzeganie przed ateizmem nie jest nowym argumentem duchownych i nie szkodzi, że nietrafionym. Nic tak nie jednoczy podzielonych stron jak wspólny wróg. W tym przypadku jest to złowroga laicyzacja, której powinni się przeciwstawić wszyscy prawdziwi chrześcijanie. Hipokryzją jest więc apel, w którym z taką łatwością hierarchowie mówią o przebaczeniu, pokoju i miłości. Wartości chrześcijańskie, z którymi obnoszą się duchowi gołodupcy to kruchy materiał. Za zaprawę ma posłużyć mięso poległego przeciwnika. Jest tylko jeden problem - wyimaginowany wróg ma taki sam potencjał zjednoczenia ludzi jak złoty cielec Polaków, Karol Wojtyła.

Przez wizytę Cyryla I inne krajowe wydarzenia zeszły na dalszy plan (ku uciesze Platformy Obywatelskiej). Duży udział mają w tym media, które w agresywny sposób wyolbrzymiają rangę spotkania. Społeczeństwo polskie tylko ułatwia pracę dziennikarzom. Jest popyt, jest podaż. W naszym narodzie łatwo dostrzec słabość charakteru, postawy poddańcze, tęsknotę za batem, która wzmaga apetyt na autorytet. Ten znaczna część Polaków widzi w Kościele Katolickim, który tę naiwność chętnie wykorzystuje. 

Jacy wyznawcy, takie porozumienie. Dzisiaj część polskich katolików zapewne onanizuje się przy czytaniu apelu dwóch starców w sukienkach. Odmiana moralna nie zajedzie w społeczeństwie w wyniku pustosłowia, ale wewnętrznej refleksji nad własnym postępowaniem. Ta nie jest możliwa, jeśli naszą rolę umniejszamy, zrzucając całą odpowiedzialność na boga - instytucję dystrybuującą pokój, który wcześniej odebrano innym.