1 lipca 2012

Kto pali w Kominku?

Oczywiście nie mówię o poczciwym ciepłym kominku, przy którym została rozdziewiczona niejedna kobieta. Na pozór niejasne tytułowe pytanie nabierze sensu, gdy wspomnę o jednym z popularniejszych polskich blogerów.

Myślę, że każdy internauta chociaż raz w życiu słyszał o kontrowersyjnych tekstach Kominka. Działalność blogera trwa w najlepsze, a jego sztuczny wizerunek dobrze sprzedaje się w prasie. Zapowiedź wywiadu z Kominkiem skłoniła mnie do zakupu Gazety Wyborczej wraz z czwartkowym dodatkiem, Dużym Formatem. Co z tego, że w wydaniu z 6 czerwca pojawił się zabójczo interesujący tekst o kapitalizmie i ubóstwie w Indiach? Dzisiaj napiszę o naszej marketingowej gwieździe, która na pytanie zadane przez Tomasza Kwaśniewskiego, czy czasami nie sprzedaje swojej osoby, odrzekł: ''Sprzedawać to się może dziwka.''.

Nie jestem miłośnikiem działalności Kominka. W rzeczywistości nie różni się ona niczym od sponsoringu, zwykłej sprzedajności, której tak się wypiera. Zastanawia mnie czy egocentryzm i wrażliwość na krytykę tej osoby są wrodzone, czy po prostu wykreowane na potrzeby odbiorców. Artykuł Dużego Formatu jest o tyle ciekawy, że porusza ważną kwestię komercjalizacji blogosfery. To, czym przesycona jest telewizja i od czego człowiek ucieka, coraz częściej występuje w internecie. Tym bardziej interesuje mnie fenomen Kominka, którego istnienie udowadniania, że mamy popyt na tego typu bohaterów. Znany bloger twierdzi, że jest w pełni wolny, decyduje o własnym losie. Jego czyny mówią nam zupełnie co innego. Pokuszę się o twierdzenie, że internauta wyrażający swoje jestestwo w taki właśnie sposób musi mieć niemały problem z poczuciem własnej wartości. Jest oportunistą, nie ma własnego zdania (o ile kiedykolwiek je miał), pisze to, co może przynieść mu zysk. Kiedy skończył się pomysł na rentowną myśl, przyszła pora na stworzenie produktu z własnej osoby. Kominek prowadzi obecnie trzy blogi. Większość jego bieżących tekstów jest przesycona kryptoreklamą. Skoro firmy opłacają Kominka za jego ''spontaniczne'' i zachwalające produkt opinie to czy możemy odbierać takiego blogera za wiarygodnego?

Niemałym zaskoczeniem jest dla mnie popularność, jaką cieszy się bloger. Co prawda, wyrasta nam społeczeństwo egoistów, ale czy tak fałszywa postać może liczyć na akceptację podobnych sobie ludzi? W pewien sposób buntowniczy wizerunek Kominka jest swoistym katharsis dla współczesnego społeczeństwa, uwolnieniem go od wątpliwości, refleksji. Czy czasami nie jest tak, że młody zagubiony człowiek poszukuje poparcia dla swoich czynów? Nie będę wrzucał wszystkich czytelników blogera do jednego worka. Zmierzam jedynie do tego, że dla wielu osób Kominek może być usprawiedliwieniem ich egocentrycznego stylu życia. Wewnętrzny głos sprzeciwu zostanie stłumiony, jeśli osoba o podobnym usposobieniu do życia jest odbierana pozytywnie, a nawet postrzegana jako wzór do naśladowania.

Kominek doskonale wrysowuje się w baumanowską koncepcję współczesnego człowieka. Jest zagubiony, nie liczy się z innymi, zadowala się złudnym poczuciem wolności, wpływania na swój mały świat. Pusty w środku, odczłowieczony. Tragiczny nauczyciel ponowoczesności pociągający na moralne dno umiłowanych uczniów.