6 kwietnia 2012

Upadli strażnicy rzetelności

Często staram się poruszać na łamach bloga tematy związane z polityką i społeczeństwem. Nigdy jednak nie zabrałem się za osoby i instytucje, które są odpowiedzialne za przekazywanie tych informacji. Ciężko mi wypowiadać się w pozytywnym tonie o ''naszych'' dziennikarzach. Tekst ten będzie więc krytyką mediów, które w mniejszym lub większym stopniu manipulują ludźmi.

Pomysł na tekst narodził się przy okazji historii Madzi z Sosnowca. Jest to świetny przykład manipulacji, o której zamierzam dzisiaj wspomnieć. Nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek w telewizji padł komunikat o tym jak przykładowo: ''Jacuś K. prowadzący samochodzik spowodował śmiertelny wypadeczek.'' Do czego zmierzam? Po poważnym i profesjonalnym serwisie informacyjnym oczekujemy wiernego opisu rzeczywistości, zrelacjonowania pewnego wydarzenia. Zamiast tego, polski rynek w zgodzie z zachodnimi trendami, ucieka się do prymitywnego grania na emocjach ku uciesze przeciętnego zjadacza chleba. Zdrobnione imię ma za zadanie podkreślić niewinność i bezsilność dziecka. Zamieśćmy w materiale dodatkowe sceny z pustym wózkiem lub leżącą na ziemi pluszową zabawką. W efekcie historia przybrała na dramatyzmie. Większymi pokładami emocji emanuje informacja o śmierci półrocznej Madzi, niż Magdaleny Waśniewskiej. Chociaż moje zimne podejście może kogoś urazić to powinno być one wpisane w zawód dziennikarza. Niestety, coraz częściej mamy do czynienia z koloryzowaniem, dezinformacją, podsuwaniem widzom gotowych do przyswojenia wniosków.

Moim zdaniem to właśnie stacja TVN jest tą najbardziej moralizatorską i populistyczną. Nie odbiegając za bardzo od ostatnich wydarzeń, zbulwersowało mnie wydanie ''Faktów po Faktach'' z dnia 4 lutego, w którym prowadząca program Katarzyna Kolenda-Zaleska zaatakowała jednego ze swoich gości, Krzysztofa Rutkowskiego. Zainicjowała ona poważną dyskusję od prowokacyjnego pytania w stronę wspomnianego gościa (cyt: ''Coś ze wzrokiem pan ma? Chory?''). Po genialnej w swojej prostocie ripoście K. Rutkowskiego (cyt: ''Patrząc na taką gwiazdę mogę być oślepiony'') prowadząca program zasugerowała, że charakterystyczne dla byłego detektywa okulary to stylizacja z filmu ''Miami Vice''. Kiedy rozmowa zeszła na dobry tor, a p. Rutkowski odpowiadał na zarzuty odnośnie udostępnienia mass mediom nagrania z zeznań Katarzyny Waśniewskiej, p. Kolenda-Zaleska zapominając o swojej roli zaczęła bronić matki zmarłego dziecka. Nie tylko tak widoczna stronniczość wprawiła mnie w osłupienie. Równie szokujące były argumenty redaktorki, które w domyśle miały potępić postępowanie K. Rutkowskiego (cyt. ''Pan nie miał na myśli dobra tej kobiety [...] proszę pana, ona jest dalej kobietą [...] to jest nieetyczne''). Rozumiem, że w oczach ''profesjonalistki'' płeć jest wystarczającym powodem, aby współczuć popularnej w ostatnim czasie manipulantce, jaką jest K. Waśniewska. Agresywny ton wypowiedzi p. Kolendy-Zaleskiej utrzymał się do końca dyskusji. Jakby tego było mało, K. Rutkowski musiał nie tylko wysłuchiwać rozhisteryzowanego gospodarza programu, ale także bezzasadnych wywodów drugiego z gości, Mariusza Sokołowskiego będącego rzecznikiem prasowym Komendanta Głównego Policji. Warto dodać, że tło widoczne za dziennikarką przedstawiało zdjęcia zniczy i taśmy policyjnej co jest kolejnym przykładem wpływania na emocje widzów.

Opisane przeze mnie pikantne sytuacje to tylko znikoma część całego materiału. Odnośniki do wspomnianego wydania ''Faktów po Faktach'' zamieszczam na dole tekstu, jednak nie ręczę za ich aktualność. Stacja TVN nadzwyczaj aktywnie działa w przypadku tej sprawy i skutecznie przyczynia się do usuwania niewygodnych nagrań z internetu - robiąc sobie przy tym czarny PR.

W polskim środowisku dziennikarzy jest więcej person, które sposobem wypowiedzi wzbudzają we mnie irytację. Rodzina TVN'u ma na stanie więcej niereformowalnych feministek, które dostają erekcji relacjonując pielgrzymki lub przeprowadzając wywiady z katolickimi autorytetami. Takie postawy odnajduję w postępowaniu Justyny Pochanke, Magdy Mołek, a w szczególności prowadzącej program ''Dzień Dobry TVN'' Doroty Wellman. Nie uważam siebie za szowinistę. Z doświadczenia jednak wiem, że to męska część dziennikarzy wydaje mi się wykazywać większą merytoryką. Dla porównania umieszczam świeższe wydanie ''Faktów po Faktach'' z dnia 4 kwietnia, którego prowadzącym był Grzegorz Kajdanowicz. Swoją drogą dziwię się, co taka osoba robi w tym skomercjalizowanym rynsztoku. Powiedziałbym, że żeńska ekipa stacji może się od kolegów wiele nauczyć. Nie sądzę jednak, aby takie wzorce były pożądane w stacji skierowanej w głównej mierze do kobiet. Wspomniany wcześniej poranny program ''Dzień dobry TVN'' jest również dobry. Jestem w stanie zaakceptować prezentowane w nim prymitywne treści - wszakże plebsu kawiorem nie żywimy. Bardziej dobija mnie stopień wartościowania poszczególnych reportaży w efekcie czego historie o uratowanych życiach czy czyjejś śmierci są zestawione z celebrytami, pogodynkami i przepisami kulinarnymi. Taka forma selekcjonowania treści wzbudza we mnie niesmak. Powiedziałbym, że w pełni uzasadniony ponieważ uważam, że tego typu kontrasty otępiają widza, a czasami także jego zdolność do empatii.

Inne stacje telewizyjne również mają swoje perełki, na widok których wyłączam telewizor. Mam na myśli osobę Małgorzaty Ziętkiewicz (Polsat) oraz Piotra Kraśko (TVP). Gdybym miał być zmuszony do wyboru najbardziej rzeczowej stacji, prawdopodobnie palmę pierwszeństwa przyznałbym Polsatowi. Abstrahując od ogłupiających programów rozrywkowych, serwisy informacyjne są realizowane na poważnym poziomie. Nie mam również większych zastrzeżeń do publicystyki serwowanej przez Telewizję Polską. Mimo to staram się ograniczyć kontakt z pełną nadużyć telewizją.

Polskie realia irytują. Myślę jednak, że osoby z odrobiną rozumu zauważą próby manipulacji masami, tym samym dystansując się od całego zjawiska. Wkrótce święta wielkanocne. W serwisach informacyjnych nastanie rodzinna atmosfera. Ważne dla państwa sprawy przestaną się liczyć, a biedny widz z każdej strony będzie ostrzeliwany króliczkami, pisankami i wypowiedziami księży tłumaczącymi przeciętnemu katolikowi, czym tak właściwie jest Wielkanoc. Nie będę tak cukierkowaty jak media. Mimo wszystko życzę wierzącym czytelnikom bloga dobrze spędzonych świąt - niewierzącym natomiast smacznego kota.

Przytoczone materiały:
  1. ''Fakty po Faktach'': K. Rutkowski i M. Sokołowski - CZĘŚĆ I
  2. ''Fakty po Faktach'': K. Rutkowski i M. Sokołowski - CZĘŚĆ II
  3. TVN Player: ''Fakty po Faktach'' z dn. 04.04.2012 r.