27 kwietnia 2011

Mój przyjaciel, Szatan

Dzisiejszego pięknego poranka jak zwykle sprawdzam wybrane serwisy internetowe. Na jednym z nich natknąłem się na interesujący film w roli głównej z niejakim ks. Piotrem Natankiem, który w emocjonalnym kazaniu opowiadał o symptomach satanizmu (link).

Kuria Metropolitalna w Krakowie wydała komunikat, w którym odcina się od kontrowersyjnych wypowiedzi wcześniej wymienionego księdza. Do końca nie wierzę w szczerość tego oświadczenia, bo czy nie taki właśnie obraz satanizmu ma polskie społeczeństwo? Wczorajszego wieczoru w programie ''Uwaga'' ukazał się reportaż o nastolatku maltretującym zwierzęta. Ów rzetelny i jak na komercyjną stację przystało obiektywny materiał zawierał nacisk na zainteresowanie młodego sprawcy satanizmem. Kościół katolicki od zalania dziejów potrafił skutecznie manipulować ludźmi. Dawniej siłę bożego słowa chętnie popierał mieczem przelewając krew ludzi będących zagrożeniem dla chrześcijaństwa. W demokratycznych czasach jednak argument siły stracił na znaczeniu ustępując palmy pierwszeństwa demagogi duchownych.

Negatywne odczucia związane z Szatanem są jedynie zasługą chrześcijaństwa, które w celu ochrony swoich wartości było w stanie wykreować sobie wyimaginowanego wroga. Kim ten wróg tak naprawdę jest? Niewidzialnym, obdarzonym świadomością bytem odpowiedzialnym za zło na świecie? Szatan jest symbolem, zbiorem wartości będących w opozycji do wiodących prym idei oferowanych przez kościół.

W doktrynach najliczniejszych religii, Szatan jest upadłym aniołem, który przeciwstawił się bogu. W Starym Testamencie jest mowa o jego sprzeciwie wobec zrzucenia przekleństwa na lud Izraelitów (Lb 22, 22, 32). Czym więc zasłużył sobie upadły anioł na wieczne potępienie? Prawdopodobnie tym, że uosabiał w sobie cechy charakteru, kłócące się z nauką kościoła. Termin satan pochodzi z języka hebrajskiego i znaczy tyle co przeciwnik. Brak pokory, wolna wola, niedopuszczalne sprzeciwienie się wobec pana (nawiązujące do feudalnego modelu społeczeństwa, lat świetności kościoła katolickiego), świadomość własnej osoby, przekonań, przejawy indywidualnego myślenia i walki o własne idee. Jest uosobieniem romantycznej koncepcji bohatera nie zgadzającego się dotychczasowym porządkiem świata. W opozycji do niego jest będący dominantem konserwatywny w swej naturze kościół katolicki nawołujący do obrony tradycyjnych wartości, do posłuszeństwa wobec boga (a tym samym jego posłanników na ziemi), negując to co jest nowe, obce człowiekowi od maleńkości wychowanemu w jednym, chrześcijańskim systemie wartości. Nauki kościoła mówią nam o nieskończonej mądrości, potędze, szeroko pojmowanej wielkości boga tym samym ukazując człowieka jako bezradną, niezdolną do działania istotę, która musi kierować się określonymi nakazami i zakazami żeby nie zginąć w pełnym niebezpieczeństw świecie. Tym samym model człowieka poszukującego prawdy na własną rękę jest nie do przyjęcia dla duchowieństwa.

W oczach społeczeństwa (przez lata młodości i moich) sataniści mówiąc żartobliwie są postrzegani jako niebezpieczni ubrani na czarno bezbożnicy, grupujący się w sekty, pijący krew z kogutów, być może też (jak wspomniał ks. P. Natanek) grający w ''Diabolo'' i czytający Harrego Pottera. Tego zniekształconego obrazu rzeczywistości nie możemy usprawiedliwiać niewiedzą, lękiem przed nieznanym - pobudzającym naszą wyobraźnię. Kilka lat temu na jednym z forów ateistycznym miałem okazję przeczytać wypowiedzi jednego z aktywniejszych użytkowników, przy okazji satanisty, którego obraz znacznie się różnił od tego przedstawianego przez duchownych czy szukających sensacji stacji telewizyjnych.

Satanizm jest światopoglądem nie gorszym od innych, a w pewnych aspektach wartościowszym od tych uznawanych. W bardziej konserwatywnych nurtach przynależni uważają Szatana za świadomy byt i oddają mu cześć podobnie jak chrześcijanie bogu (na przykład założona przez M. Aquino ''Świątynia Seta''). Osoba, o której wcześniej wspomniałem opowiadała się za humanistycznym nurtem, satanizmem filozoficznym (zwanym także laveyańskim), który w żaden sposób nie powinien kojarzyć się z fanatyzmem. Wiele osób może się zdziwić dowiadując się jak wiele założeń satanizmu jest bliskich z ich normami moralnymi.

Sataniści interpretują Szatana jako symbol pewnych wartości. Jedną z podstawowych różnic kłócących się z chrześcijańskim modelem człowieka jest akceptacja zwierzęcej natury (według nauk kościoła człowiek nie jest zwierzęciem, a wśród ultra-konserwatywnych duchownych darwinizm jest nadal uważany za kłamstwo). W związku z odrzuceniem propozycji życia wiecznego (raj i piekło według satanistów są urojeniem) człowiek powinien w pełni wykorzystać swój czas zaspakajając pragnienia. Jednoczesne przywiązanie do cielesności i postulowanie szacunku do życia zakazuje krzywdzenia innych zwierząt. Pogląd ten ma odzwierciedlenie w obecnym prawie polskim w odniesieniu do aborcji, w którym to życie osoby dorosłej (domyślnie matki) jest na pierwszym miejscu. Podobny stosunek zauważymy do eutanazji (wola człowieka powinna być uszanowana), jednocześnie negując akt samobójstwa. Ponadto sataniści są zwolennikami legalizacji narkotyków. Ich zdaniem każda forma obcowania płciowego między dorosłymi osobami nie powinna wzbudzać negatywnych odczuć.

Satanizm opowiada się za wartościowaniem osoby wyłącznie ze względu na jego czyny, tym samym nie uznaje przejawów dyskryminacji i krytycyzmu wynikającego chociażby z różnic kulturowych, rasowych czy narodowościowych. Sprzeciwia się również odgórnemu narzuceniu przez państwo zakazów godzących w wolność obywatela (wolność wyznania, swobody obyczajowe etc.) tym samym dając wyrazy aprobaty partiom politycznym i organizacjom głoszącym wolność jednostki.

Nie taki diabeł straszny jak się go maluje. Mam nadzieję, że powyższy tekst przynajmniej w małym stopniu skłonił kogoś do głębszej refleksji - na tyle aby zastanowić się czy w dzisiejszym świecie naprawdę istnieje wolny człowiek. Uważany przez społeczeństwo za zło satanizm, w moim odczuciu, nie stanowi większego zagrożenia dla cywilizacji ludzkiej. Jego niektóre wartości przybierają uniwersalny charakter - inne mogą się liczyć z naszą dezaprobatą.

Zamysłem tej lektury miało być ukazanie niewiedzy ludzi wypowiadających się o tematach - tak często opierając się ślepo na opiniach fałszywych ''proroków''. Prawdziwym powodem do obaw jest istnienie autorytetu - który naśladując - zatracimy własną osobowość.