21 czerwca 2010

Wybory

Wyniki wczorajszych wyborów nie były zaskakujące. I chyba większość ludzi, trochę interesujących się polską polityką zgodzi się ze mną, że trzy pierwsze miejsca były przewidywalne. Spodziewałem się jednak nieco większej frekwencji.

Od początku byłem ukierunkowany w stronę lewicy także zagłosowałem na G. Napieralskiego. Swojej decyzji nie żałuję. Jako jedyny z kandydatów reprezentuje sobą młodą generację polityków - wykształconych, którzy swoją karierę zaczęli w demokratycznych czasach nie mając jakichkolwiek pleców. Jeszcze kilka miesięcy temu byłem mniej do niego przekonany jednak swoją kampanią jak i przemówieniami udowodnił, że posiada kompetencje, aby pełnić najwyższe funkcje w państwie.

Dwaj czołowi kandydaci są politykami mało energicznymi. W mojej opinii nieważne, który z nich wygra - w Polsce przez najbliższe 5 lat prezydentura nie wniesie nic innowacyjnego czy postępowego. Co mnie osobiście cieszy po wczorajszym dniu? Lewica znów wkroczyła do gry.