16 listopada 2009

Patriotyzm

Wstaję nad rankiem, siadam przy komputerze i sprawdzam godzinę odjazdu autobusu przejeżdżającego obok RCKiK w Lublinie. Jesienna pogoda, 8:25, czekam na przystanku. Po drodze mijam jednostkę wojskową i widzę właśnie wyjeżdżającą z niej furgonetkę Żandarmerii Wojskowej. Za plecami słyszę rozmowę dwóch młodych dziewczyn (zapewne jadących do szkoły) - patrz! Czerwone berety! Czuję, że mój dzienny poziom irytacji właśnie osiągnął swój limit…

Prawdopodobnie co najmniej raz w życiu zastanawiałeś/-aś się czym jest tak w ogóle patriotyzm: Cnotą, o której polscy politycy zdają się pamiętać jedynie przy zbliżającej się kampanii wyborczej? Balastem dawnych pokoleń obciążającym naszą generację kosmopolitów? Może archaizmem? Czy w XXI wieku, w czasie pokoju i integracji europejskiej potrzebujemy młodych patriotów?

Wśród młodego, polskiego społeczeństwa (do którego jeszcze należę) widać coraz mniejsze zainteresowanie sprawami kraju. Dziś skowyt niezadowolenia obywateli słyszę w przeróżnych manifestacjach, powody są naprawdę różne; za małe płace, za duża rola mężczyzn w polityce. Inni ''użytkownicy'' państwa wolą pisać swoje puste monologi jak dosyć głośny o ''Pokoleniu nic'' autorstwa zakompleksionej Marty Megger. Ze smutkiem muszę stwierdzić, że taką postawę na co dzień widzę coraz częściej w polskich nastolatkach. Jedna z moich licealnych koleżanek powiedziała - Polska jest do dupy, żadnych perspektyw, po ukończeniu szkoły wyjeżdżam za granicę. Niektóre osoby usprawiedliwiają się, że są obywatelami całego świata. Odpowiem - Gówno prawda, jesteśmy nastawieni jedynie na własny interes, uciekamy od problemów, mamy gdzieś świat.., przynajmniej większość z nas.

Moje pokolenie przyszło na świat już w demokratycznym państwie, pełnym swobód i praw obywatelskich. Te przywileje, o których nasi przodkowie powojennej Polski mogli jedynie marzyć, są przez nas źle interpretowane. Bierze się to poniekąd z niewiedzy młodego społeczeństwa. Przynależność do kraju wiąże się także z obowiązkami. Patriotyzm w obecnych czasach uważam za ciągle potrzebny. Bynajmniej nie mówię tutaj o przelewaniu krwi w krajach, z których importujemy banany oraz malowaniu sobie twarzy barwami narodowymi. Przez ostatni rok moje nastawienie do koncepcji państwa uległo zmianie. Uważam, że to ludzie w nim zamieszkujący je tworzą. Bezinteresowne czyny na rzecz reszty społeczeństwa połączonego kulturą nazywam mianem współczesnego patriotyzmu. Objawia się on między innymi w płaceniu podatków, poszanowaniu mienia publicznego czy chociażby oddaniu krwi. Doskonalenie własnej osoby również jest rodzajem budowania silnej Polski, najważniejsze aby nie zapomnieć o swojej tożsamości narodowej.

W wypełnionym ludźmi szpitalu, łącznie ze mną było jedynie pięć osób do oddania krwi. Zapłacono mi za coś co robiłem bezinteresownie. Osiem czekolad, równowartość 16 złotych – tyle według niektórych osób kosztuje ludzkie życie. Sarkazm.