12 października 2007

Polska jest kobietą...

Ta.., a ja alfonsem. Zawsze wydawało mi się, że partie miłośników piwa i posiadaczy video odeszły w niepamięć. Jak widać chyba pozostał pewien margines, który się rozwija nieco wolniej niż niektórzy mężczyźni.

Zamiast porządnego programu jakieś śmieszne postulaty, a wszystko w imię szeroko pojętego ''równouprawnienia''. Nie uważam się za jakiegoś chama dyskryminującego każdą dziewczynę, ale członkinie owej partii nie mają równo pod sufitem. Mieć pretensje do konkurentek z sejmu o to, że nie dbają o te ''prawa'' tylko zajmują się bzdurami to ja już nie mam pytań. Chyba Gretkowska jeszcze nie zauważyła, że są ważniejsze sprawy niż 24-godzinny ginekolog dla ciężarnej. Partia ma mało do gadania, póki co tylko krzyczy, żeby narobić wokół siebie szumu medialnego. Z jednej strony deklarują równouprawnienie i chcą, aby kobiety były postrzegane inaczej niż aktualnie. Z drugiej strony wrzucają się na plakaty (jeszcze jakby miały co pokazać, ale straszyć ludzi swoją brzydotą to przesada...). No cóż, jak się nie ma nic ciekawego do pokazania to się pokazuje co się ma (A. Schwarzeneger też zanim dostał się do polityki sprzedawał swoją dupę). Polska Partia Kobiet to nic nieznaczące stowarzyszenie umarłych jajników i niech tak pozostanie, bo nie chciałbym zmieniać płci (Seksmisja, śmieszny film, chyba się zgodzicie...).